Kliknij tutaj --> 🌟 jak dalej żyć kiedy brak już sił
Jarosław Szczęch, Jak dalej żyć? Próbuję zasnąć, w oczach mam łzy Wspominam ciebie i tamte dni Chodzę, chodzę jak cień Odkąd nie ma, nie ma Cię Jak, jak dalej żyć Kiedy brak, brak już sił? Gdzie, gdzie jesteś ty? Co mam zrobić, powiedz mi? Daj, daj szanse mi Niech znowu wrócą te piękne dni Gdzie, gdzie jesteś ty?
Jak obsługiwano polskiego ćpuna. Juliusz Strachota, autor i bohater tekstu (Fot. Bartosz Bobkowski) Przez półtora roku jestem 186 razy u lekarzy różnych specjalności. W czasie jednej wizyty
Paweł Siennicki (Fot. Piotr Polak / PAP) Przemoc psychiczna wobec partnerki, gaslighting, szalona, napędzana obsesją kontrola, stalking - wszystko to, czego miał dopuszczać się były naczelny Polska The Times, do dziś wiceprezes PLL Paweł Siennicki, wobec swojej partnerki Anny, opisał na łamach Onetu Janusz Schwertner. Przemoc domowa.
Znajdujesz się na stronie wyników wyszukiwania dla frazy Wpisz szukany tekst llśni jak zloto zyj ja ogladam Cie jak film ciemna noca snijub artystę. Na odsłonie znajdziesz teksty, tłumaczenia i teledyski do piosenek związanych ze słowami Wpisz szukany tekst llśni jak zloto zyj ja ogladam Cie jak film ciemna noca snijub artystę.
Niestety gwiazdorowi nie starczyło już sił, by dalej mierzyć się z przeciwnościami losu. Zmarł 15 maja 2022 roku w wieku 80 lat. Informację tę potwierdził Gazecie Wyborczej jego syn Piotr. Zobacz także: Marta Mirska była wielką gwiazdą lat 40. i 50., nienawidziła Mieczysława Fogga. Odeszła w zapomnieniu i biedzie
J Ai Rencontre Le Pere Noel Film Streaming. Nie mam już siły dalej żyć... Nie, nie zamierzam sobie odebrać życia bo mam dziecko ale nie daje już rady. Pisałam tu nie raz. Mój już byly m±ż po raz kolejny zagral sobie na moich uczuciach. Rozwiedli¶my sie po licznych jego romansach. A romans z koleżank± z pracy który trwal od 2009 roku zrobił swoje. Ona zaszla w ci±żę jak sie pożniej okazalo z wlasnym mężem ale caly czas utrzymywala ze z moim. Rozwiedli¶my się, mialam tego do¶ć, tych kłamst, jego kochanek i tego strachu co dalej. Nie chciałam tego rozwodu ale on postawił wszystko na jedn± kartę. My się rozwiedli¶my a ona nie odeszła od swojego męża. Ale gra na dwa fronty. Mi nawet napisala smsa ze być może ona nie będzie z moim wtedy mężem ale zrobi wszystko zebym i ja z nim nie była. W między czasie poznałam kogos i nawet ten zwi±zek zapowiadal sie dobrze tylko ja ci±gle my¶lalam o ex. Kiedy wyjechałam z dzieckiem na wakacje do rodzicow (350 km od niego) ci±gle do mnie wydzwanial byly m±ż, żalil sie na te swoja kochankę, płakał bo ona go miala gdzie¶ i powiedziała że na ten czas zostaje z mężem. Mówil, że żaluje ze rozwalil nasza rodzinę, że chce cofn±ć czas, pytal czy nam sie uda ewentualnie. Kiedy wrocilam tez pisal smsy i szukal kontaktu. Kiedy ja postanowilam ze moge sprobowac ratowac rodzine on sie na mnie wypial. Juz nie chce, znowu jest taki cwaniak jak wczesniej. Domyslam sie ze byla u niego i znowu dala mu jakas nadzieje a on znowu czeka. Tak rozpaczal jeszcze niedawno, bo ona pojechala z mezem na wakacje tlumaczac sie ze ojciec jej tak kazal. Nie mam sily.... Zagral po raz kolejny na moich uczuciach, zabawil sie mna... Jest mi teraz wyjatkowo ciezko bo ten niby zwiazek ktory mam a bylam gotowa zakonczyc nie uklada sie najlepiej. Wszystko tak sie nalozylo Jak zapomniec o ex? Jak nie dac sie znowu wykorzystac? Bo wiem ze ona znowu go za chwilke kopnie bo od meza nie odejdzie bo nie ma odwagi i boi sie rodzicow. Dlaczego zniszczyla mi rodzine? Poradzcie mi cos.... Prosze.... Deleted_User dnia sierpnia 21 2013 15:45:44 To jest Twój 5 wpis tutaj. Pierwszy jest z 2008 roku. Popełniasz wci±ż te same błędy i jeste¶ silnie uzależniona od swojego ex, myslała¶ żeby pój¶ć na terapię? Ten zaklęty kr±g trzeba przetrwać . jeżeli 75 to Twój rocznik to jeste¶ ode mnie tylko rok starsza, naprawdę nie szkoda Ci życia? To trzeba przerwać natychmiast, bez specjalisty się nie obejdzie. Nox dnia sierpnia 21 2013 16:05:15 .. kiedy powiedziałam mu, że jak nasza córka doro¶nie i wszystko zrozumie to zapewne nie będzie chciała go znać za to wszystko bo i tak teraz nie maj± dobrego kontaktu... A on odpowiedział: "Mówi się trudno..." Boże... Trudno??? Ile znaczy dla niego własne dziecko? -i to wła¶nie powinno pomóc ci zmienić nr komórkowy ,nie odbierać jego telefonów lub rozł±czać się jeżeli rozmowa nie dotyczyła do ciebie wydzwaniał i skarżył się na kochankę a ty w tym czasie była¶ w nowym zwi±zku -zamiast dbać o co¶ w co chyba za szybko weszła¶ ty zwodziła¶ partnera ,,ratuj±c ex"Nie unieszczę¶liwiaj innych-oni też maj± serca .Piszesz że kochanka zniszczyła twoj± rodzinę??????????ona niszczy swoj± ex zniszczył swoj± a ty przyczyniła¶ się do niszczenia obecnego zwi±zku nie będ±c uczciw± w stosunku do partnera. Komentarz doklejony: będ±c z drugim partnerem my¶lała¶ o pierwszym/nie zrywaj±c kontaktu/,będ±c z trzecim ci±gnęła¶ historię z pomocy by się usamodzielnić. ed65 dnia sierpnia 21 2013 17:01:00 5 lat i niekończ±ca się historia...... Na co Ty dziewczyno liczyła¶- na cudowne nawrócenie? Łykasz bajeczki byłego jak ryba powietrze po wyjęciu jej z wody... Skoro podjęła¶ decyzję o rozwodzie- to b±dĽ konsekwentn±... Co Ty chciała¶ ratować? Co¶ czego już dawno nie było. Twoja córka jest m±drzejsza od Ciebie..... Gdy zaczyna się użalać- rozł±czaj się, gdy zaczyna rozmowę nie dotycz±c± córki- rozł±czaj się.... I każdy inny temat nie dotycz±cy waszego dziecka kończysz zdecydowanie... Co TY jeste¶ Redakcja "Przyjaciółki", aby wysłuchiwać jego użalania się nad sob±..... Przeczytaj co napisała Tobie 1234554321 Masz swoje życie- a co Ciebie obchodz± jego problemy... On wybrał- niech ponosi konsekwencje swoich decyzji... Potrzebuje niańki- ma swoj± mamu¶kę, tatusia a w ostateczno¶ci niech się poradzi męża lafiryndy Deleted_User dnia sierpnia 21 2013 19:02:31 Przeczytałam wszystko, co napisała¶ i doszłam do wniosku, że jeste¶ bardzo rozchwian± emocjonalnie i bardzo niedojrzał± osob±- nic dziwnego, że tak układaj± się Twoje sprawy osobiste. Tobie ciężko będzie co¶ wytłumaczyć, bo w swoim rozwoju emocjonalnym, psychicznym zatrzymała¶ się gdzie¶ tam po drodze, dawno temu. Wiekowo jeste¶ dojrzał± kobiet±, ale myslisz, jak nastolatka, chociaż kilka dni temu założyła swój w±tek pewna 18-latka( tytuł w±tku- ...- tylko takie kropki, ale łatwy do odszukania) i wiesz ta młodziutka dziewczyna biję Cię swoj± m±dro¶ci± na głowę. Co Ty wyprawiasz kobieto? Czy zamieniła¶ się z kici± na rozum? Nic się w Twoim życiu nie zmieni, dopóki nie zakumasz, że za wszystko, co się dzieje, Ty jeste¶ odpowiedzialna. Chcesz się tak bawić z jakim¶ dzieciuchem? To się baw, nawet i do ¶mierci- Twój wybór. I w czym wła¶ciwie mamy Ci pomóc? Ja tego nie ogarniam. Deleted_User dnia sierpnia 21 2013 20:48:56 sarkaa75 A ja Ci daję medal. Za wytrwało¶ć. I widzę pozytyw Twojego zachowania. Portal nie zniknie z powierzchni wirtualnego ¶wiata. Zawsże będzie można liczyć na Ciebie. ed65 widzę, że¶ z pokolenia...Trybuny Ludu? ed65 dnia sierpnia 21 2013 21:10:43 No cóż, jam już troszkę na tym ¶wiecie jest..., Wiek oseska już ma za sob± Nawet nauczyłem się czytać i pisać Deleted_User dnia sierpnia 21 2013 21:29:12 ...i nawet piekielnie m±drze...ed65 ed65 dnia sierpnia 21 2013 21:35:15 Wiesz, wolałbym, aby tego typu portale nie musiały funkcjonować. Niestety- czasy się robi± coraz bardziej brutalne.. Ludzie nie umiej± ze sob± o swoich problemach w zwi±zku rozmawiać, nie potrafi± najpierw naprawiać relacji - bo to wymaga jednak wysiłku i zaangażowania.. i id± na łatwiznę- wol± wymianę na nowszy model... Coraz więcej dorosłych w krótkich spodenkach z proc± w kieszeni lub dziewczynek w sukieneczkach z warkoczykami.. Coraz więcej egoistów, zapatrzonych wył±cznie w siebie... Znika szacunek do naszego partnera, z którym spędziło ile¶ tam lat... I teraz rok, dwa po ¶lubie i zaczynaj± się dramaty... A media swoje dokładaj±... Prym w nich wiod± celebryci z wypaczon± psych±... A kto jest celebryta?: To ten, o którym wszyscy mówi±, wszyscy wiedz± jak wygl±da, a on nie ma nic m±drego do powiedzenia Deleted_User dnia sierpnia 21 2013 21:48:09 Racja ed65 ale jak ¶wiat stary zawsze roiło się od dewiantów, psychofagów, psychopatów, socjopatów , sadystów, zboczeńców obu płci. Teraz doł±czyło pokolenie egoistów i hedonistów- taki znak czasów. Robactwo wszelkiego typu było zawsze , tak jak zło. Sztuka żyć tak aby na takich nie trafić i nie krzywdzić innych. Tylko tyle i aż tyle. Deleted_User dnia sierpnia 21 2013 22:43:43 Lisbet ¶więte słowa- "Sztuka żyć tak aby na takich nie trafić i nie krzywdzić innych"myslę tak samo i dodam do tego jeszcze, że spotkanie wymienionych przez Ciebie tych wspaniałych czyli dewiantów, psychofagów, psychopatów itd. jest nieuniknione, bo pełno tego wokół- cała zabawa polega więc na tym, żeby nauczyć się ich rozpoznawać, a potem wiać od takich, gdzie nogi ponios±, a nawet, je¶li któremu¶ z nim uda się nas przechytrzyć i zbajerować, to po pierwszym ciosie nie czekać na następny, tylko uciekać i nawet przez chwilę nie żałować decyzji o ucieczce. A co do celebrytów, to jak mam tak wyrobione o nich zdanie, że nawet szkoda mówić. Najbardziej ¶miesz± mnie te podstarzałe pajace i pajacki po ilu¶ tam operacjach plastycznych, te zmanierowane miny- zwłaszcza ic polscy s± beznadziejni. taki daj± przykład mlodym ludziom, że szkoda słów. Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ.
Tekst piosenki: 1. Trudno jest zasnąć w oczach mam łzy wspominam Ciebie i tamte dni Chodzę, chodzę jak cień odkąd nie ma, nie ma Cię Ref: Jak, jak dalej żyć Kiedy brak, brak już sił ooo Gdzie, gdzie jesteś z tym Co mam zrobić, powiedz mi Daj, daj szanse mi niech znowu wrócą te piękne dni ooo Gdzie, gdzie jesteś z tym co mam zrobić Powiedz mi 2. Ze mną bądź, pomóż mi żyć ja oprócz Ciebie, nie mam nic Nie dla mnie słonce Nie dla mnie wiatr Więc proszę bądź aaa Ref: Jak dalej żyć Kiedy brak, brak już sił Gdzie, gdzie jesteś Ty Co mam zrobić nooo powiedz mi Jak, jak dalej żyć Kiedy brak, brak już sił oooo Daj, daj szanse mi niech znowu wrócą te piękne dni
Nikt nie jest w stanie w pełni przygotować się na odejście najbliższych sobie osób, zwłaszcza rodziców. Potrzeba czasu, by pogodzić się ze stratą i nauczyć się żyć najbliższych osób, zwłaszcza rodziców, to wydarzenie, na które nigdy nie będziemy w pełni przygotowani. Nawet jeśli wiemy, że prędzej czy później ten moment nadejdzie, w żaden sposób nie ułatwia nam to życia po stracie. Wsparcie innych bliskich osób jest w trudnym czasie żałoby niezbędne, jednak nie są oni w stanie zastąpić tych, którzy dali Ci rodziców pozostawia po sobie pustkę, której nic nie jest w stanie wypełnić. Jedyne, co możemy zrobić to nauczyć się żyć z tą pustką i pozwolić sobie na ból. Warto zachować w pamięci wszystkie piękne wspomnienia. Dzisiaj porozmawiamy o tym, jak żyć dalej po stracie można przygotować się na śmierć rodzicówBól po stracie najbliższych jest proporcjonalny do tego, jak mocne były łączące nas z nimi więzi. Nawet jeśli przez jakiś czas nie byliście ze sobą tak blisko jak dawniej, w żaden sposób nie osłabiło to Waszej jesteśmy już dorosłymi ludźmi, ale często potrzebujemy oprzeć się na silnym ojcowskim ramieniu czy zapytać mamę o radę w ważnej życiowej która łączy nas z rodzicami, nie zawsze jest widoczna na pierwszy rzut oka, ale kształtuje to jacy jesteśmy w środku. To dzięki nim wyrośliśmy na dorosłych, szczęśliwych ludzi i właśnie dlatego, tak trudno jest nam się z nimi ból jest innyKażdy z nas inaczej przechodzi przez proces żałoby i w zupełnie inny sposób przeżywa swój ból. Żałoba ma jednak swoje etapy, które prędzej czy później musimy przejść, by móc żyć dalej. zaprzeczenie złość negocjacje depresja akceptacja Cały proces trwa raz krócej, raz dłużej. Niektórym wystarczy miesiąc, inni ze stratą mierzą się latami. Nie można jednak oceniać nikogo przez pryzmat jego reakcji na śmierć bliskiej osoby. Każdy z nas radzi sobie ze stratą na swój własny Twoje rodzeństwo reaguje na śmierć Waszych rodziców zupełnie inaczej niż Ty, nie powinnaś mieć im tego za złe. To, że ktoś nie okazuje swoich emocji lub okazuje je w bardzo egzaltowany sposób, może być jedyną znaną tej osobie drogą wyjścia z bój się rozmawiać, oglądać wspólnie zdjęć z wakacji… Pielęgnujcie wspomnienia o rodzicach, nie unikajcie trudnych jest, że czas leczy rany, chociaż nie oznacza to, że znikną one raz na zawsze. Każdego dnia będzie Ci jednak coraz łatwiej wrócić do normalnego funkcjonowania i żyć dalej, mając swoich rodziców w nie chcieliby, żeby Twój ból trwał wiecznieŚmierć rodziców pozostawia po sobie pustkę, której nigdy nie uda się w pełni wypełnić. Musisz jednak nauczyć się żyć na nowo i pozwolić sobie, by znów żyć szczęśliwie. Pamiętaj, że Twoi rodzice na pewno nie chcieliby, żeby Twój ból trwał wiecznie. Żaden rodzic nie chciałby, aby po jego odejściu w życiu jego dziecka dominował tylko smutek. Być może wydaje Ci się to trudne, ale spróbuj znowu zacząć się uśmiechać i w ten sposób odwdzięcz się rodzicom za lata troski i miłości. Wypełnij swoją głowę pozytywnymi wspomnieniami, myśl o cudownych chwilach, które spędziliście razem. Każde wspomnienie to emocjonalny prezent, pamiątka po zmarłych rodzicach. Jest to dziedzictwo, którego nie wolno Ci się wyprzeć, gdyż jest ono dowodem na Waszą wzajemną miłość. Nie odcinaj się od tego, gdyż nie jest to najlepszy sposób walki z bólem. Prędzej czy później nadejdzie moment pożegnania i śmierć zabierze kogoś, na czyje odejście nigdy nie byłaś w pełni gotowa. Znajdź w sobie siłę, która pozwoli Ci żyć dalej. Zachowaj wspomnienia, ale skup się na teraźniejszości i przyszłości. Twoi rodzice byliby z Ciebie może Cię zainteresować ...
zapytał(a) o 20:23 Nie mam już siły żyć, co mam zrobić? przez moją pustkę w życiu nie mam już siły płakać.. nawet zadawanie sobie bólu nic nie pomaga ;/jestem samotna i nieszczęśliwa.. nie mam przyjaciół a w moim życiu nic się nie dzieje.. tylko pustkachodze na kurs ale często mam wolne i zawsze siedze w czterech ścianach mojego pokoju, godzinami użalając się nad sobą. Wiele razy wstawałam, brałam sie za siebie, próbowałam być szczęśliwa ale było tak samospędzam cały mój wolny czas w pokoju.. nie wytrzymuje już tego psychicznie.. w moich życiu nie ma NICZEGO.. żadnych emocji, zabawy, miłości.. jest tylko pokój i ta ciągła cisza.. nie mam nawet do kogo sie odezwać, zwykła rozmowa z rówieśnikiem by mnie strasznie uszczęśliwiła ale wszyscy mają swoje zaje*biste życie więc nie chce sie naprzykrzać..jedyne co daje mi chwile relaksu i radości to zapalenie jointa raz na żadki czas..pustka, nicość i samotność w życiu potrafi zrujnować człowieka.. mam nadzieje że ktoś mnie tu zrozumie i pomoże bo nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem.. myślałam o samobójstwie (jestem strasznie słaba psychiczne) ale jak na razie sie wstrzymuje..problem w tym że jestem otwartą osobą, jestem sympatyczna, inteligenta i zabawna i ambitna.. ale nie moge znaleźć przyjaciół i celu w życiu przez co popadam w depresje..Co mam robić? Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 20:30 To smutne co tu piszesz, współczuje ci i spróbuje pomóc. z domu - siedzenie w 4 ścianach nie pomoże, jedynie cię omami i do psychologa - musisz komuś to powiedzieć. Wygadanie się w internecie nie wystarczy. Psycholog ci pomoże. Od tego on tu jest. Po rozmowie z nim poczujesz ulgę, uwierz poznawać nowych ludzi. Chociażby na dyskotekach, w parku. Po prostu podejdź i spróbuj pogadać. Jesteś otwartą osobą, więc nie powinno ci tu sprawić dużo więcej czasu z rodziną. Odwiedzaj rodzinę, rozmawiaj ze swoją rodziną. Mi to zawsze poprawia humor. Zadawanie sobie bólu nie pomaga i nie pomoże, więc jeśli nadal to robisz - przestań. Samobójstwo również raczej ci nie pomoże. Opisz psychologowi wszystko co tu powiedziałaś inaczej się wykończysz. A może odnowisz kontakt z jakąś starą znajomością, może spróbujesz zbliżyć się bardziej do teraźniejszych znajomych? A może gdzieś wyjedziesz? Zaczynają się wakacje, to idealny moment :)Pozdrawiam , via odpowiedział(a) o 20:34 Nie uważasz, że warto żyć nawet dla najdrobniejszej chwili szczęścia? Przecież po śmierci wszystko się kończy, życie to wspaniały dar. Może to brzmi głupio, ale jeśli czujesz się samotna, pomyśl o jakimś pupilu. Ja jestem bardzo związana z moim kotem i zawsze gdy jest mi smutno doceniam jego towarzystwo. Poza tym spróbuj znaleźć sobie pasję, która będzie dawała ci ogromną radość. Może fotografia, szkicowanie, gra na instrumencie? A jeśli nie to zawsze są najlepsi przyjaciele - książki, no i muzyka. blocked odpowiedział(a) o 23:24 Wiele razy przeżywałam to samo co ty, tylko że ja jestem osobą raczej zamkniętą i nie lubię nawiązywać nowych znajomości, nie mówiąc o głębszych relacjach, długo się otwieram przed innym człowiekiem. Na szczęście udało mi się znaleźć przyjaciół. Moja rada jest taka, nie skupiaj się na tym by znaleźć przyjaciół, by inni Cię polubili itp. Po prostu bądź sobą, wychodź do ludzi, uśmiechaj Cię. Staraj się być szczęśliwa, zacznij np. ćwiczyć, biegać, zapisz się na siłownię. Zacznij robić coś co Ciebie uszczęśliwia i nie użalaj się nad sobą, bo to nie ma sensu. Życie masz tylko jedno. Jeśli ty pokochasz siebie to inni ludzie też zaczną Cię inaczej postrzegać. Wszystko w życiu się zmienia, więc nawet nie myśl o samobójstwie, bo jeszcze wiele wspaniałych chwil Cię w życiu czeka. :* _EAGLE_ odpowiedział(a) o 16:04 Moja droga! To godne pochwały, że wiele razy brałaś się za siebie i próbowałaś być szczęśliwa, lecz jest coś co opisuje się jako neurochemia mózgu. Tzn. są pewne "drogi" hormonalne lub neuronalne, które przenoszą impulsy przy odpowiednich doświadczeniach i sprawiają, że czujemy się dobrze i mamy energię do życia lub czujemy się kiepsko i odczuwamy pustkę. I te jak opisałem drogi są jak strumyki rzeczne. Woda drąży ziemie i przeciska się wąskimi dolinkami, aby wypłukiwać ziemię i poszerzać swoje koryto. Tak samo impulsy wędrują w naszym ciele po dróżkach i drogach szerszych i węższych, mocniejszych lub słabszych. To jest jak nawyk. Jeżeli siedzisz wiele czasu i się smucisz poszerzasz ścieżki odpowiedzialne za smutek, przygnębienie i brak kreatywnych pomysłów. Z drugiej strony są pozytywne reakcje organizmu takie jak ciekawość, radość, miłość, jakieś poczucie szczęścia itd. One też potrzebują swoich bodźców i hormonów (endorfin, dopaminy, serotoniny, oksytocyny). Im lepiej twoje drogi pozytywnych impulsów są wyrobione tym łatwiej wchodzisz w dobry szczęśliwy nastrój i tym dłużej w nich pozostajesz i łatwiej cieszysz się Ci zatem nie tylko jednorazowe powstania, bo to za mało by twoje umysł i ciało trwało w radości, ale systematyczną pracę, aby wyrobić taką osobowość w jakiej będziesz czuła się lepiej. Zwróć uwagę na ludzi, którzy często się cieszą. Mają już to tak wyrobione, że wystarczy że się budzą widzą promienie słońca i już się cieszą. Mają neurochemię swojego mózgu tak ustawioną, że z łatwością przepływają tam hormony szczęścia, a wszystkie radosne odruchy są naturalne, płynne i powinnaś obowiązkowo biegać kilka razy w tygodniu lub nawet codziennie 15-30 min. (rozkład kortyzolu i produkcja endorfin + dodatkowa energia w ciągu dnia) oprócz tego BEZ WZGLĘDU na nastrój i przekonania uśmiechać się do lustra (jeżeli nie będzie ci się chciało, albo akurat będziesz smutna pomóż sobie palcami - pociągnij kąciki ust do góry). Możesz też oglądać jakieś filmy w internecie, czytać książki, spotykać nowych ludzi, robić cokolwiek co cię ożywi. Na początek możesz po prostu udawać że cię to cieszy lub że to lubisz, i tak wydzielisz odpowiednie hormony, a z czasem stanie się to nawykiem i będziesz robić co tam jest właściwie porada dla osoby która siedzi i się smuci. Kolejnym etapem jest wychodzenie z pokoju do ludzi i realizowanie się poza czterema ścianami. Ale tutaj się nie wypowiem bo sam jestem na tym etapie. właściwie dostrzegam u u siebie podobną sytuację. też siedziałem całymi dniami i się użalałem nad sobą i nienawidziłem swojego pokoju i nudnego życia. Zacząłem robić to co opisałem i czuję się znacznie lepiej. Wciąż siedzę dużo w domu, ale już się nie smucę, ani nie czuję przygnębienia i nie mam myśli samobójczych. Przygotowuję się raczej i powoli zaczynam działać, by wyjść do ludzi i zacząć już na dobre korzystać z życia. W sumie znajomi także mi mówią że jestem inteligentny, ambity, zabawny i życzliwy, ale też mam problemy z budowaniem relacji i nawiązywaniem znajomości... ciekawa analogia, dopiero teraz tak to zauważam jak piszę... może dlatego się tak rozpisuję, chociaż mam lekkie wrażenie że jest to trochę bez ładu i składu. Tak czy inaczej jestem ciekawy jak poradzę sobie z kolejnym etapem :) pozdrawiam Zamiast spędzac wolny czas w pokoju - wyjdź na dwór, przejdź się do parku, chodź po sklepach. Ludzi spotkasz wszędzie, może akurat pozasz kogoś ciekawego, kto odmieni Twoje życie? lol556 odpowiedział(a) o 20:26 Wez się w garść jest jeszcze tyle przed tobą myślisz że nie ma sensu ale zobaczysz jeszcze że warto żyć ;) uwiez mi :) Leader ☆ odpowiedział(a) o 20:28 Skoro jesteś otwartą osobą to w końcu poznasz kogoś. Tyle, że zamiast siedzieć w pokoju wyjdź se na dwór. assas1 odpowiedział(a) o 20:30 może pojedź gdzieś na obóz/kolonie? :) wiele osob decyduje sie jechac samemu - bez zadnego przyjeciela/znajomego, więc tam bys kogos poznała jesli w twojej klasie nikt z tb nie chce rozmawiac to moze ją zmien, albo zmien szkołe, zastartujesz na nowo ^^ assas1 odpowiedział(a) o 20:31 może pojedź gdzieś na obóz/kolonie? :) wiele osob decyduje sie jechac samemu - bez zadnego przyjeciela/znajomego, więc tam bys kogos poznała jesli w twojej klasie nikt z tb nie chce rozmawiac to moze ją zmien, albo zmien szkołe, zastartujesz na nowo ^^ nata4050 odpowiedział(a) o 20:32 Nie wolno Ci myśleć o samobójstwie bo to najgorsze z możliwych rozwiązań. Daj sobie szanse spróbuj no nie wie wyjść na miasto nie koniecznie do znajomych na zakupy czy do kina może ta kogoś poznasz zawsze jest jakieś rozwiązanie. Pogadaj z nauczycielem lub psychologiem o twoich problemach napewno dasz rade ;)) I masz mniej więcej 15 lat? Hej, przede wszystkim chciałabym wiedzieć ile masz lat, bo inaczej mówić do gimnazialistki, a inaczej rozmawiać z dorosłą dziewczyną, no nic spróbuję bez tej wiedzy, więc powiem Ci szczerze, że mam podobnie, bo napisałam maturę, skończyłam szkołę i nic, ja nawet z domu nie mam gdzie wyjść, mieszkam na wsi, więc nowych ludzi ciężko poznać, a starzy znajomi... no coż tak naprawdę to nigdy nie miałam z nimi zbyt dobrego kontaktu... też jakos tak mi smutno i pusto, no ale coż jakoś mam nadzieję, że może pójdę na te studia za parę miesięcy i cos się zmieni, na razie zostaje mi rodzeństwo... :p blocked odpowiedział(a) o 01:58 Chodź, pogadamy sobie i może przestaniesz być taką jestem przyjazny, tylko lubię pociskać innym ,ok? blocked odpowiedział(a) o 14:50 Popadasz w debilizm , nie depresję. Nie potrzebni ci są ludzie , wyzbyj się ich ; bądz neutralna .Użalaj się nad sobą dłużej - to ci pomoże. Jesteś ofiarą nałogu , z którego nie zdajesz sobie sprawy. I obawiam się ,że tak już sama się rujnujesz , nie los , nie życie . Lubisz widocznie być ofiarą . Zatem zrób jedną jedyną przysługę : Nie zadawaj takich debilnych, wkuurwiających pytań .Tak , możesz usunąć moją odpowiedz . Nie przeszkadza mi to. Wygląda na to, że ci to odpowiada a problem wymyślasz sobie sama. Twierdzisz inaczej? Nie pasuje ci samotność? Mylę się? Skoro jesteś otwartą osobą to wyjdź do ludzi. Poznaj ich. Jesteś otwarta a siedzisz sama - wolisz samotność i tyle. Ewentualnie tkwisz w przekonaniu, że jesteś zbyt inteligentna na tak głupie towarzystwo. Powiem ci tak. Rób co chcesz. Samotność jest straszna, jednak wolę być sam niż wdawać się między idiotów. Również często spędzam popołudnie sam w pokoju wśród czterech ścian. Często rozmawiam sam ze sobą. I mi to odpowiada. I nie palę. Mam swój własny świat, swoje szare kredki i w porządku. Nie rób problemów z niczego. Powtarzam, gdyby ci to nie odpowiadało - zmieniłabyś to. Więc przemyśl to i odpowiedz sobie czego tak naprawdę chcesz i oczekujesz od życia, ludzi. Skąd masz zioło skoro niby nigdzie nie wychodzisz i nie masz przyjaciół? Uważasz, że ktoś się myli? lub
Witam! Mam na imię Monika. Moja mama jest chora na stwardnienie zanikowe boczne... Zdiagnozowana została nie tak dawno - trochę ponad 2 mies. temu:(((( To był szok dla mnie i mojej rodziny...((( Tragedia....((( Nigdy w życiu nie czułam się tak, jak w momencie, gdy dowiedziałam się o diagnozie - wyroku...(( Nie mogłam opanować rozpaczy, szoku... weszłam wówczas na tę stronę... czytałam dział "O tych, którzy odeszli..". Szlochałam, czytając wypowiedzi innych: "niech spoczywa w pokoju...niech spoczywa w pokoju...niech spoczywa w pokoju...niech spoczywa w pokoju...". Ciągle jedne i te same słowa się powtarzały... ((( Kołatały wciąż w moim umyśle...(( Myślałam o mamie, co ją czeka, co nas wszystkich - całą moją rodzinę... Przed oczami stanęła mi wizja przyszłości - tragicznej przyszłości...;(( Cierpienie, męczarnia psychiczna, która czeka moją mamę... To nie do zniesienia... Nie wierzę w tę diagnozę!!! Nie wiem, czy podołam temu wszystkiemu...(((Jestem studentką 3 roku... mam ciężkie studia, wymagające ode mnie skupienia, pełnej koncentracji... Ale nie potrafię się skoncentrować..((Jest mi straszliwie ciężko na duszy:(((( Nie ma nawet chwili, minutki, żebym nie myślała o mojej mamie.... Nie potrafię nawet na chwilę zapomnieć, o tym co się dzieje...((Nie potrafię przyjąć do wiadomości tego, że nie ma ratunku:(((Choroba, w przypadku mojej mamy zabójczo:((( szybko działa. Teraz już prawie nie chodzi... nawet przy pomocy balkonika...( Nie utrzyma nic w dłoniach... brak jej sił...(( chudnie...( Widzę w niej już rezygnację, zobojętnienie... nieustanny smutek..(( Początkowo, -gdy nie było wiadomo, co jej jest i leczyła się baardzo długo, przewlekle, była odsyłana od lekarza do lekarza, ale nikt nie potrafił powiedzieć, co jej jest... - wtedy była jeszcze wola walki... Teraz już jej nie ma... ((Przygnebia mnie to, czuje się załamana:'(((Nie wiem, co się ze mną dzieje.. Wiem,że nie powinnam sie załamywać. Muszę przecież jakoś skończyć studia. Ale nie potrafię:((( To mnie przerasta... czuję, że tracę kontakt z rzeczywistością... Czasem idąc ulicami miasta, nie wiem co robię, dokąd zmierzam... zamyślę się nad tym, co się dzieje... i nie wiem co dalej.. idę bez sensu, bez celu... nie wiem dokąd... zastanawiam się, jaki to wszystka ma w ogóle sens... całe to życie???... kiedy dobrych ludzie, którzy sami nie mieli lekkiego życia, spotyka coś takiego... nie wiem, co dalej... boje się, że zwariuję od tego wsztystkiego:((( nie radzę sobie...;(( Nie mogę na to wszystko patrzeć,... moja psychika tego nie wytrzymuje... czasem wstaję i pierwsze o czym myślę - to choroba mamy:((i nie moge nic tego dnia zrobić, na niczym się skupić...;(((te myśli, straszne myśli, ciągle mnie atakują i nie odstępują nawet na krok...((Nie wierzę w to, co się dzieje ((Że to tak niesamowicie szybko działa... (( i nie ma ratunku... nadziei...((Nie mogę patrzeć na to, jak moja mama cierpi...((Nie wiem, co ja mam robić??? Nie wiem...Po prostu nie wiem...((((
jak dalej żyć kiedy brak już sił